Postaw na minimalizm
2015-08-15
Magiczne hasło, działające na wielu jak lep na much to aktualnie słowo WYPRZEDAŻ. Podatne na nie są szczególnie kobiety, ale i coraz częściej mężczyźni nie mogą się oprzeć tej pokusie. Co za tym idzie, nieustannie śledzą wszelkie możliwe miejsca, gdzie mogą otrzymać informacje o rabatach. Oprócz tego, że na wyprzedażach kupujemy wiele rzezy, które i tak nigdy się nam nie przydadzą, bowiem w jakimś amoku, zaślepieni ceną wzięliśmy je, bo być może „kiedyś się przyda”. Słowo wyprzedaż działa magicznie, sugeruje, ze kupujemy coś cennego, co dane jest nam za pół darmo i tylko naiwny nie skorzystałby z  takiej OKAZJI. Prawdą jest jednak to, że często wpadamy po prostu w sidła uknutej przez sieci handlowe intrygi, która ma nas po prostu zamroczyć i wyłączyć nasze myślenie. Rzeczy kupione na wyprzedażach okazują się bowiem często nie tylko niewarte swojej ceny, ale również odpowiednio zakamuflowana jest ich wartość przed przeceną i po zakupie okazuje się, że ta życiowa okazja jest po prostu nic nie wartym bublem, w dodatku kupionym prawie w regularnej cenie. Pretekstem do zaprzestania kupowania na siłę ubrań, butów i innych przedmiotów, bo mogą się przydać, jest zdecydowany brak miejsca w naszym mieszkaniu. Nie od dziś wiadomo, że minimalizm ułatwia życie, a już na pewno ułatwia porządki i poszukiwanie rzeczy. Któż z  nas nie ma w szafie ubrań, o których istnieniu zapomniał, bo wpadły na dno szafy? Dlatego dobrze jest przyjąć pewne zasady, by nie stać się uzależnionym od wyprzedażowego szału. Punktem pierwszym tego regulaminu powinien być zdecydowany zakaz kupowania ciuchów z myślą: „schudnę i się zmieszczę”. Bądź realny, nie lepiej kupić dopasowany do swojego rozmiaru ciuch, a nie łudzić się, że wylewające się z dżinsów ciało jakimś cudem kiedyś się w nie zmieści. Punktem drugim jest zdecydowane rozważenie tego, czy dany ciuch rzeczywiście jest nam niezbędny. Jeżeli mamy już pięć niebieskich bluzek w  kropki, to czy szósta, siódma i ósma rzeczywiście są takie niezbędne? Po trzecie, nie kupujemy pod wpływem impulsu, by poprawić sobie nastrój, bo wstaliśmy lewą nogą, a szef dziś krzywo na nas spojrzał. Emocje są najgorszym doradcą, wyłączają racjonalne myślenie i dopuszczają do głosu demona, który do ucha mówi: kup to, poczujesz się lepiej!
ML
powrót do listy